wtorek, 15 września 2015

Rozdział piąty

Lou's POV
   Patrzyłem jak sylwetka Blake oddala się coraz bardziej, aż w końcu znika za jakimiś krzakami. Uśmiechnąłem się do siebie i poszedłem dokładnie w przeciwną stronę niż dziewczyna.
Patrzyłam jak Liam próbuje zaimponować swojej nowej dziewczynie, nieudolnie próbując rozstawić namiot. Nie rozumiem tylko, dlaczego robi z tego takie halo.
Dziewczyna jak każda, z którą kiedyś kręcił.
Podszedłem w końcu do tego idioty i pomogłem rozstawić mu ten pieprzony namiot. Nie rozumiem tylko, dlaczego miał z tym taki problem.
Rozpaliliśmy ognisko, posiedzieliśmy przy nim, takie jakieś bzdety, jakie robi się na biwaku.
Coś jednak mi nie pasowało.
Rozejrzałem się dookoła i stwierdziłem, że nigdzie nie widzę tej irytującej, małej brunetki.
-Ethan!- krzyknąłem, a szatyn oderwał się od jakiejś dziewczyny. Dosłownie. Wzdrygnąłem się lekko, gdy zobaczyłem jak upieprzony szminką był chłopak.- Gdzie jest twoja siostra?- spytałem po chwili, zerkając na jego niewyraźną sylwetkę. Jest ciemno, a ogień przede mną wcale nie poprawia mi wzroku.
-Co się stało, Tomlinson? Czyżby zabrakło ci jakiejś zeszmaconej dupy?- zaczął się śmiać Luke.
-Przypomnę ci tylko, że to moja siostra. Zeszmacona to może być twoja dupa. Myślisz, że nie słyszałem jak Riley cię pieprzył?- zaśmiał się szatyn. Luke się spiął i spoważniał.
-Dobra, zamknijcie oboje mordy- powiedziałem , widząc, że blondyn chce coś dodać.- Idę poszukać Blake- wstałem z tego idiotycznego pnia, który miał robić za ławkę i poszedłem w stronę małego jeziorka. Słyszałem jeszcze kilka krzyków, a później ucichło. Albo się zabijają, albo oboje dali sobie spokój.
Tak jak się domyślałem, Blake siedziała na brzegu przy wodzie. Wrzucała jakieś niewielkie kamyki do wody i uważnie przyglądała się kręgom powstałym na wodzie. Nachyliła się i siedziała tak przez dłuższą chwilę, wracając później do rzucania kamieni.
Podszedłem do niej cicho i, nie powiem, ale trochę się zdziwiłem, patrząc jak dokładnie rysuje każdy szczegół tego, co przed chwilą zobaczyła.
-Dość ładne- stwierdziłem po chwili gapienia się to na nią, to na jej zeszyt. Widocznie była zaskoczona moją obecnością, bo podskoczyła na chwilę w miejscu, a później przyglądała mi się spod zmarszczonych brwi.
-Dlaczego tutaj jesteś?- serio? Tylko tyle?
-A dlaczego nie?- odbiłem piłeczkę, a ona westchnęła.- Zrobiło się ciemno. Nie chciałem, żeby zjadły cię jakieś niedźwiedzie, czy coś- wzruszyłem ramionami, a ona zachichotała.
-Podasz mi moją torbę?- wskazała za mnie, a ja bez wahania podałem jej przedmiot.
- - -
-Louis, nie bądź ciotą!- zaczął się śmiać Luke.
-Powiedziałem, że tego nie zrobię. Nie dociera to do twojego pustego łba?- warknąłem w jego stronę.
-Ale o co ci chodzi?
-Nie będę, kurwa, zakładał się o takie gówno!
-Dobra, zluzuj trochę. To miała być zabawa- przewrócił oczami blondyn, a ja miałem ochotę mu zajebać Zaśmiałem się tylko sarkastycznie i wstałem z drewnianej kłody, która miała służyć za ławkę.- Przyjechał ze Stanów po kilku latach i od razu się wymądrza- powiedział cicho, myśląc, że tego nie usłyszę.
-Zamknij się kurwa- wypuściłem głośno powietrze.- Idę po piwo- mruknąłem, ale tym razem bardziej do siebie. Wątpię, żeby ktoś z tych pijanych idiotów mógł to usłyszeć.
-O co chcieli się z tobą założyć?- zapytała Blake, pojawiając się znikąd. Schyliłem się po butelkę piwa, stojącą przy drzewie.
-Naoglądali się filmów i chcieli, żebym przespał się... Z jakąś laską- wzruszyłem ramionami. Nie mogłem przecież powiedzieć, że chodziło o nią, nie?
-A ty jako gentleman postanowiłeś odmówić- zaczęła się śmiać.
-Mam po prostu jakiś szacunek do kobiet. Nie to co tamta banda idiotów- zerknąłem w ich stronę i zacząłem się śmiać, widząc luka uciekającego przed Ethanem. Pewnie któryś z chłopaków wygadał, o co chciał się ze mną założyć.
-Oh- szepnęła, nagle speszona.
-Nie spodziewałaś się tego po mnie, hmm?- uśmiechnąłem się złośliwie, a ona walnęła mnie pięścią w pierś. Wybuchnąłem śmiechem, widząc jej obrażoną minę.
-No hej-a, gołąbeczki- Poczułem rękę na moim karku i ze zmarszczonymi brwiami odwróciłem się w stronę źródła dźwięku. To zdyszany i schlany Ethan.- Jat am?- zapytał dziwnie, ale nie można się dziwić. Wypił chyba najwięcej z nas wszystkich.
-Ethan, idź spać- zaśmiała się dziewczyna, a ja zepchnąłem z siebie rękę chłopaka.
-Nie mogę. Pokłó-ciłem się, z Lukie-em i myślę, ż ni będzi-e chciał- w tym momencie czknął- ze mną spać. O, czeajcie. Musze uż iźć- zaśmiał się i jak nigdy nic, po prostu od nas odszedł. Jak on mógł w takim stanie biegać?
Spojrzałem na Blake w ty samym momencie, w którym spojrzała na mnie. Chwilę się na siebie patrzyliśmy, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Ja też się chyba położę- powiedziała w końcu, uspokajając się.
-Och, czyli jednak masz gdzie spać?- spytałem złośliwie, a ona ponownie mnie szturchnęła.
-Tak się składa, że mam. Będę z Sophią i Liamem, ale mam nadzieję, że do niczego pomiędzy nimi nie dojdzie. Przynajmniej, jak będę w namiocie- wzdrygnęła się, a ja się cicho zaśmiałem. Tak bardzo broniła się przed spaniem ze mną w jednym namiocie, a tu niespodzianka. Też mieszka z Liamem i Sophią. Uśmiechnąłem się pod nosem i położyłem dłoń na jej talii, przyciągając ją do boku. Zmarszczyła brwi i otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale ją wyprzedziłem.
-Odprowadzę cię- wzruszyłem ramionami, a ona westchnęła, widząc, że i tak już nic nie zdziała.
Szliśmy chwilę w ciszy. Było w cholerę ciemno, ale udało nam się nie wypieprzyć, co można zaliczyć do jakiegoś sukcesu.
-Okej, możesz już iść do swojego namiotu. Sayonara- pomachała mi z uśmiechem. Odwróciła się i weszła do środka, a ja za nią. Po chwili odwróciła się i zmierzyła mnie wzrokiem.- Nie przypominam sobie, żebym cię zapraszała.
-Nie musiałaś, skarbie- puściłem jej oczko.
-Wynoś się, Louis- warknęła, a ja musiałem powstrzymać śmiech.
-Idź spać dziecko. Masz jakieś wzmożone napady agresji o tej porze- uśmiechnąłem się w jej stronę i zniknąłem w swoim 'pokoju'.  Słyszałem jeszcze, jak prychnęła i zaczęła się z czymś szarpać. Później było już cicho.

__________
Chyba robię się chora ;-;
Nie mogę być chora :<
Ale dobra, mniejsza
Jak rozdział? Wiem, że krótki i dość nudny, ale obiecuję, że następne będą ciekawsze! ^^
Każdy kto czyta, niech skomentuje>>>
Zależy mi na Waszym zdaniu, Misiaki
Do zobaczenia później x