piątek, 10 lipca 2015

Rozdział trzeci

  Siedziałam jeszcze chwilę w tym samym miejscu z idiotycznym uśmiechem. W końcu zeskoczyłam z blatu, poprawiłam sukienkę i podeszłam do drzwi, wychodząc do głównego pokoju. Niedługo później znalazłam Avę, która zbyt długo nakłaniała mnie, żeby się z nią napiła. Oczywiście, nie powinnam tego robić. Nie jadłam nic przed wyjściem i pewnie źle się to dla nie skończy, ale... Żyje się raz, no nie?
- Okej, chodź. Po-potańczyć- czknęła blondynka po chyba siódmym drinku. Kończyłam właśnie trzeciego, ale wyglądałam i zachowywałam się zupełnie jak moja przyjaciółka. Schlałyśmy się totalnie, a mi było trochę wstyd za ilość alkoholu, która tak na mnie działa. Wróć. Nie było mi wstyd, jestem pijana. Zaśmiałam w odpowiedzi do blondynki i dałam pociągnąć na środek parkietu.
  Otworzyłam oczy, a jedyne co w danej chwili mogłam zarejestrować to to, że leżałam półnaga w obcym mi pokoju. Zerwałam się z łóżka natychmiast, i modląc się, że nadal jestem dziewicą, zaczęłam szukać ciuchów. Po chwili, stanęłam na środku pokoju i przeczesałam agresywnie włosy.
Po pierwsze. Do jasnej, cholery, gdzie są moje ciuchy?
Po drugie. Dlaczego ja tu jestem?
Po trzecie, chyba najważniejsze. Gdzie ja, kurwa, jestem?
Jęknęłam niezadowolona i zła. Mam ochotę coś rozwalić. Nie mogę znaleźć ciuchów, nie mam pojęcia gdzie jestem, a do tego głowa napierdala mnie tak, że mi się rzygać chce.
Usłyszałam ciche pukanie i od razu rzuciłam się za łóżko, żeby jakoś się zakryć.
-Obudziłaś się już?- ze szpary w drzwiach wyłoniła się jakaś dziewczyna.- To świetnie, mam twoje ciuchy- pomachała moimi ubraniami i rzuciła je na łóżko. Zmarszczyłam brwi i uważnie jej się przyglądałam.- O, no tak. Jestem Lottie, młodsza siostra Lou. Nieźle się wczoraj schlałaś- zaśmiała się i usiadła na łóżku, obok ciuchów. Siostra Lou? O mój Boże.-Umm, to ja cię rozebrałam- dodała szybko widząc moją minę. Odetchnęłam z ulgą, ale to i tak było dziwne.
-Dlaczego... Huh, dlaczego tutaj jestem?- zapytałam nieśmiało, sięgając po ubrania.
-Nie wiem, pytaj się Louisa- wzruszyła ramionami i rzuciła do mnie ciuchy. Szybko je zabrałam i zaczęłam się ubierać, częściowo nadal pod kołdrą. Po chwili wstałam w pełnym ubraniu i delikatnie uśmiechnęłam się do dziewczyny.
-Dzięki, umm. No wiesz, za wszystko- powiedziałam, bawiąc się palcami.- Wiesz może, która jest godzina?
-Koło pierwszej. Pójdę po Lou- powiedziała szybko, i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, już jej nie było. Wypuściłam głośno powietrze i położyłam się plecami na łóżku. Jak dużo czasu minęło, odkąd coś jadłam?
Jak na zawołanie, moje ręce zaczęły się trząść. Zrobiło mi się słabo, a ból głowy tylko się wzmocnił. Zsunęłam się z łóżka i siadłam na podłodze, opierając się o coś plecami. Ktoś otworzył drzwi, a gdy tylko mnie zobaczył, praktycznie do mnie podbiegł. Po chwili poczułam silne ramiona wokół siebie, przyciągające mnie w silnym uścisku. Usłyszałam głos Louisa, tylko, jakiś dziwny, odległy. Wymamrotałam coś niewyraźnego i zamknęłam powieki. Poczułam, że odrywam się od podłogi, więc jak tylko mogłam wtuliłam się w tors szatyna.

Lou's POV
Trzymałem w ramionach Blake. Prawie nieprzytomną Blake. Co jej się do kurwy stało?
'Cukier' było ostatnią rzeczą jaką powiedziała. Albo coś na kształt tego.
Zszedłem z nią dół najszybciej jak się tylko dało i zawołałem Lottie. Położyłem brunetkę na kanapie i podsunąłem ją wyżej, żeby mogła oprzeć się plecami o oparcie.
-Dobra, czego się tak drzesz? Przecież nikt tu nie umiera- powiedziała, zapewne przewracając oczami, ale szybko przestała. Gdy tylko zobaczyła pół przytomną Blake mamroczącą coś niewyraźnego na kanapie, od razu spoważniała.- Idź po jakiś cukier coś słodkiego.
-Co?- spytałem, marszcząc brwi i na chwilę zapominając o brunetce.
-Nie co, idioto, tylko leć po coś słodkiego!- krzyknęła na mnie, wyganiając mnie ręką. Nie kłóciłem się więcej, tylko pomaszerowałem do kuchni. Chwyciłem tylko karton soku, jakąś szklankę i od razu wróciłem do salonu. To wszystko jest kurewsko niedorzeczne. Przez kilkanaście następnych minut, patrzyłem jak Blake nadal leży półprzytomna na kanapie.
Nic.
Nic się, do kurwy, nie dzieje.
-O co tu, kurwa, chodzi?- mruknąłem zdezorientowany w stronę Lottie. Pociągnęła mnie dalej od kanapy, i stając w kącie pokoju, zaczęła mówić.
-Ma cukrzycę drugiego stopnia. W ogóle nie powinna dotykać alkoholu, tymczasem ty ją przynosisz ledwo przytomną do domu. Cukier spadł jej tak bardzo, że prawie zemdlała. Powinna mieć przy sobie coś, do badania poziomu krwi, ale nigdzie tego nie widziałam. Powinny być przy tym strzykawki z roztworem z glukozy, tego też nie było. Nie wiem, czy w ogóle sobie zdaję sprawę z tego, że jest poważnie chora- dokończyła i popatrzyła mi w oczy.- Wiesz coś o niej? To jest niebezpieczne, widzę, że oddycha, ale nie wiem, czy się obudzi.
-Znam tą dziewczynę kilka godzin, nawet imienia mi nie chciała zdradzić!- jęknąłem z niezadowoleniem i zwróciłem wzrok w stronę brunetki.
-To dlaczego ją tu przyprowadziłeś?
-Kojarzę jej brata, a po za tym, nie wiem. Rzucała się na każdego kolesia, który koło niej przeszedł. Czułem się za nią odpowiedzialny.
-Aww, Boobear, jesteś taki słodki- zaśmiała się blondynka, na co dostała ode mnie po głowie.
-Siedź cicho. A po za tym, skąd tyle wiesz?- przewróciłem oczami i wróciłem do przyglądania się Blake. Otworzyła właśnie oczy, a nasz wzrok na chwilę się przeciął. Opuściła głowę w dół i położyła nogi na ziemi. Przejechała dłonią po twarzy i po woli wstała, kierując się w naszą stronę.
-Wyczuwam jakieś napięcie, braciszku- szepnęła Lottie i zaczęła się cicho śmiać.
-Przepraszam. To, w ogóle nie powinno się wydarzyć- powiedziała, niezręcznie, przeczesując włosy.
-No coś ty. Uwielbiam ratować laski z cukrzycą przed śmiercią- mruknąłem sarkastycznie, na co brunetka się zaśmiała. Niestety, Lottie nie za bardzo się to spodobało i dostałem łokciem po żebrach. Syknąłem cicho i skierowałem na nią wzrok.
-Misiek, nie przesadzaj- pogroziła mi palcem.
-Umm, ja. Chyba powinnam się zbierać- Blake wskazała na drzwi i przygryzła dolną wargę. Uśmiechnęła się nieznacznie i skierowała w stronę wyjścia.
-Czekaj, odwiozę cię- zawołałem w jej stronę i szybko odwróciłem się do siostry.- Zabiję cię, jeżeli coś zepsujesz- powiedziałem ostro, na co przewróciła oczami.
-Idź, bo ci dziewczyna ucieknie- machnęła w stronę drzwi i się zaśmiała.
-Ona nie jest moją...
-Wiem, idź już!- pogoniła mnie, a ja poczochrałem jej włosy. Zwróciłem się z powrotem do Blake i szybko ją dogoniłem. Otworzyłem przed nią drzwi i wskazałem ręką, żeby szła pierwsza.
-Panie przodem- zaśmiałem się cicho.
-Cóż za gentlemen- odpowiedziała mi słodkim śmiechem, wychodząc na zewnątrz.
- - -
Zaparkowałem pod jej domem po jakiś dwudziestu minutach. Cały rok leje deszcz, ale jak mam jechać autem, to zawsze musi wyjść to pieprzone słońce i razić mnie po oczach. Pokręciłem głową i opuściłem wzrok na kierownicę. Dziewczyna obok mnie wzięła głęboki wdech i w końcu coś powiedziała.
-Jeszcze raz, dzięki za wszystko. I, mam nadzieję, że cukrzyca będzie naszą słodką tajemnicą- mruknęła wpatrując się w mój profil, a ja zacząłem się śmiać. Po chwili dołączyła do mnie, poklepując moją dłoń.
-Do zobaczenia, muszę iść.
-Mówisz tak, jakbyśmy mieli się jeszcze kiedyś spotkać.
-A ty mówisz tak, jakbyśmy mieli się już nigdy nie spotkać- uśmiechnęła się delikatnie i wyszła z auta. Czekałem, aż wejdzie do budynku, a ona stojąc przy drzwiach, odwróciła się moją stronę i poruszyła ustami, mówiąc coś na kształt 'siedzenie obok'. Puściła mi oczko i weszła do środka. Zmarszczyłem czoło i spojrzałem na fotel po mojej lewej. Leżała na nim karteczka, a ja przewróciłem oczami, śmiejąc się. No bo, jak by inaczej. Wziąłem ją i schowałem do kieszeni. Odpaliłem silnik i pojechałem do mojego mieszkania.

_________
Oks, misie. Jak rozdział?
Wydaje mi się, że jest okej, a zwłaszcza wątek o cukrzycy Blake.:)
Nie, żebym była jakąś sadystką, czy coś haha.
Przepraszam, jeżeli popełniłam w tej kwestii jakiś błąd, bo nie mam cukrzycy, ani nikogo w otoczeniu kto by na nią chorował.
Jeżeli ktoś zauważy jakiś błąd, to będę wdzięczna jeżeli mi zwróci uwagę i poprawi.:)
Sorki, że jest tak późno, (miał być wcześniej) ale miałam problemu z internetem :(
Jutro jadę nad morze i się niezmiernie jaram, bo będę robić sobie jaskółkę z henny taką jak ma Zejn na dłoni. ^^(mam nadzieję, że rozumiecie XD)
Dobra, już, koniec. Wypierdzielaj Asia i daj im ogarnąć rozdział.
Hahah, do później misie xx

7 komentarzy:

  1. Anonimowy11/7/15 18:40

    omg, Blake ma cukrzyce:o
    żeś mnie zaskczyła kobieto XD
    uważam, że perspektywa Lou była słodka^^
    słońca życzę w taki razie hah.
    do nn : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję misiek, właśnie się rozjaśniło hahaha xx

      Usuń
  2. Cześć. Właśnie Twój blog został nominowany na "bloga miesiąca Lipca"
    — link do bloga : http://spispowiesci.blogspot.com/
    — link do sondy : http://sonda.hanzo.pl/sondy,248255,GUA3.html
    ewentualnie u mnie w najnowszym wpisie :)
    —Czas do końca głosowania to 31 lipca 2015 rok
    Powodzenia, administratorka xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę uwierzyć! :o
      Tak się cieszę, że siedzę w miejscu i uśmiecham się do siebie jak idiotka haha.
      Dziękuję misiu x

      Usuń
  3. Świetnie Ci idzie ;) Nie mogę doczekać się kontynuacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję misiu, to na prawdę miłe. xx

      Usuń
  4. Świetny ! * - * naprawdę dobrze piszesz :*

    OdpowiedzUsuń