wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział pierwszy

-Av... Nie wiem czy to dobry pomysł...- Mruknęłam, rozglądając się po ogromnym pokoju. Panował tu mrok, ale przełamany był różnokolorowymi światłami, wijącymi się od jednego kąta do drugiego kąta pokoju.- Ja nawet nie znam tego gościa!- Szepnęłam głośno do ucha blondynki.
-Nawet mnie nie wkurwiaj, Blake.- Blondynka zmierzyła mnie groźnym wzrokiem, przez co nie odezwałam się już słowem. Szłam posłusznie za nią, póki nie dotarłyśmy do grupki znajomych mojego brata.
-Ava nawet nie próbuj! Przyszłam tu z tobą, a ty uciekniesz do Liama? O nie!- Oburzyłam się i złapałam dziewczynę za rękę.
-Daj spokój! Rozluźnij się, znajdź jakiegoś przystojniaka. Wszystko będzie super!- Odparła beztrosko, a ja popatrzyłam na nią wzrokiem mordercy.- Ja idę się bawić, ty chyba też po to przyszłaś.- Wzruszyła ramionami, a ja chciałam wspomnieć, że nie zamierzałam nawet iść tutaj. Powstrzymałam się jednak i tylko wywróciłam oczami, odwracając się na pięcie i kierując w drugą stronę, wprost do tylnego wyjścia. Gdy znalazłam się już za drzwiami, a tłumy lekko podpitych nastolatków zaczęły się już przerzedzać, oparłam się o zimną ścianę i wypuściłam głośno powietrze. Podniosłam jedną nogę, kładąc stopę na ścianie i zaczęłam przeszukiwać kieszenie. Po chwili wyciągnęłam z jednej paczkę waniliowych papierosów i przeskanowałam mimowolnie ogród wzrokiem. Umieściłam szluga pomiędzy swoimi bladymi wargami i lekko zagryzłam filtr. Z innej kieszeni mojej dżinsowej kurtki wyciągnęłam zwykłą, białą zapalniczkę. Zaczęłam się nią bawić i myśleć. Nad wszystkim, albo w sumie nad niczym. Nieważne.
-Chyba zapomniałaś go podpalić.- Usłyszałam męski, aczkolwiek dość skrzeczący głos. Uniosłam wzrok, który zatrzymał się na wysokim mężczyźnie stojącym przede mną.  Włosy miał zaczesane do góry, jego był opięty białą koszulką, na którą zarzucił dżinsową katanę, podobną do mojej, tylko jaśniejsza. Na nogach miał ciemne rurki i czarne vansy. Zeskanowałam go jeszcze raz wzrokiem i skupiłam uwagę na twarzy. Oczy pochłaniały obserwatora swoim odcieniem błękitu, a usta były ułożone w zawadiackim uśmiechu. Widać było, że niedawno się golił, bo na jego policzkach nie można było zauważyć zarostu.
-Cóż za spostrzegawczość.- Odparłam ironicznie i wróciłam do kręcenia zapalniczką. Chłopak podszedł do mnie i wyrwał mi ją z palców, dokładnie się przyglądając.
-Fuck it all... Cóż za szczerość.- Przeczytał i zaśmiał się. Podniósł wzrok skanując moją twarz i zatrzymał się na ustach. Podniósł rękę i włączył zapalniczkę, zbliżając do mnie pomarańczowo-czerwony ogień. Podpalił papierosa i od razu wycofał rękę. Oddał mi moją własność i oparł się plecami o ścianę, stając w podobnej do mojej pozie. Zaciągnęłam się, czując jak mieszanka świeżego powietrza i dymu tytoniowego wypełnia moje płuca.
-Masz zamiar tu teraz tak stać i się na mnie gapić?- Powiedziałam po dłuższej chwili, marszcząc brwi i przyglądając się brunetowi.
-A co mam się nie gapić, jak masz taką śliczną buźkę?- Spytał, a ja zaczęłam się śmiać. Chłopak dołączył do mnie i ponownie zabrał głos.- To było tak okropnie żałosne.
-A no, było.- Rzuciłam resztkami śmiechu i ponownie zaciągnęłam się dymem.
-Nie jesteś za młoda na palenie? Ile ty w ogóle masz lat?- Spytał po chwili, unosząc jedną brew z zaciekawieniem.
-Nie powinno cię to obchodzić, ale siedemnaście.- Odparłam, wzruszając ramionami i wypuszczając kłębek białego dymu przed siebie.
-Skoro nie powinno mnie to obchodzić, to dlaczego mi mówisz?- Zaśmiał się, a ja przewróciłam oczami.
-Proste. Nudzi mi się, a rozmowa z tobą przynosi mi chociaż trochę rozrywki. Z łaski swojej, podziel się swoim imieniem, wiekiem, stanem zamożności, pinem do kredytowej i kluczykami od auta.- Spojrzałam z uśmiechem na bruneta, ale widząc jego przedziwną minę pospiesznie dodałam.- Wystarczą pierwsze dwie.
-Louis, dwadzieścia dwa.
-Uuu, staruszek.
-Masz zamiar wyśmiewać teraz mój wiek? Równie dobrze ja mógłbym cie nazywać dzieciakiem.- Zaoponował stanowczo.
-Wolę Blake, ale o gustach się nie dyskutuje.- Poruszyłam zabawnie brwiami, przez co oboje znowu się zaśmialiśmy.
-Nie zdradzisz mi, jak masz na imię?
-Blake powinno ci w zupełności wystarczyć.- Puściłam mu oczko i wdeptałam peta w ziemię.- Nudzi ci się tak samo jak mi?
-Możliwe, że nawet bardziej.- Odparł bez zastanowienia i wzruszył ramionami.
-Masz ochotę na coś szalonego, dziwnego, ale i trochę intrygującego?- Spytałam z cwanym uśmieszkiem, patrząc w niebieskie tęczówki chłopaka.
-Zależy. Bo jeżeli chcesz mnie porwać i więzić jako swojego niewolnika seksualnego, to nie. Chociaż, to może być całkiem interesujące.- Powiedział i parsknął śmiechem, widząc moją minę.
-Po pierwsze, FUJ. Po drugie, nie umawiam się z takimi starcami. Po trzecie, chodziło mi raczej, żeby się gdzieś przejść, na herbatkę.
-Ja jestem ciekaw, gdzie ty, do cholery, znajdziesz teraz miejsce, które jest otwarte i zagwarantuje ci w miarę ciepłą, nietrującą herbatę.- Powiedział, krzywiąc się, a ja szturchnęłam go palcem w bok.
-Przecież w tym domu musi być jakaś kuchnia, i trochę czarnej herbaty!- Powiedziałam, przewracając oczami.
-Fu, nie lubię czarnej.
-Zawsze mógłbyś pić wrzątek.- Zachichotałam cicho i złapałam chłopaka za rękę.- Po prostu chodź.

__________
Dobra, a teraz się pytam.
Jak Wam się podoba postać Elaine? Takiej ciutkę aroganckiej, niezależnej i stanowczej nastolatki?
Przez pierwsze kilka rozdziałów nic ciekawego się nie będzie dziać (jak ja zdobędę czytelników? :( ), ale w późniejszych gwarantuję Wam akcję!
Miłych wakacji, tak w ogóle! x

2 komentarze:

  1. Fajny rozdział ^-^
    Ciekawa jestem, co się będzie dalej działo...

    OdpowiedzUsuń