niedziela, 21 czerwca 2015

Prolog

   Mam na imię Elaine, uczę się w liceum, mam brata i... Nie. To brzmi okropnie.
Zacznijmy od początku.
Do Londynu przeprowadziłam się tuż po śmierci mojej mamy. Zginęła w wypadku samochodowym, bo jakiś idiota się upił i postanowił wrócić do domu autem. Cóż, aktualnie mam tylko brata i ojca. Mój tata pracuje w wojsku, dlatego często go nie ma, ale 'opiekuje' się mną starszy brat. Oczywiście, jako że mam siedemnaście lat, Ethan stwierdził, że jestem dość dużą dziewczynką i poradzę sobie sama, dlatego całe dnie jest poza domem. Nie, żeby jakoś specjalnie mi to przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, uwielbiam takie warunki, ale czasami czuję się samotna. Nie chodzi o to, że nie mam przyjaciół. Brakuje mi iluzji prawdziwej rodziny, no wiecie. Wspólne posiłki, wakacje, wyjazdy, kłótnie i różne takie... No, ale nie można mieć wszystkiego, czyż nie?
-Blake, mówię do ciebie.- Poczułam delikatne pieczenie na przedramieniu.
-Czy ty mnie właśnie uderzyłaś?- Zwróciłam się do drobnej blondynki, siedzącej koło mnie.
-Może trochę... To tylko nieistotny szczegół! Słuchaj, dzisiaj rano, dostałam wiadomość o Liam'a!- Pisnęła i zasłoniła usta ręką, czekając na moją reakcję. Liam był jednym z najlepszych przyjaciół Ethana, a Ava totalnie się w nim zabujała.
-No i?- Mruknęła beznamiętnie patrząc się w niebieskie tęczówki przyjaciółki. Entuzjazm z jej twarzy spłynął zadziwiająco szybko, a dziewczyna patrzyła na mnie jak na idiotkę. Przewróciłam oczami i machnęłam ręką na znak, żeby kontynuowała.
-Napisał do mnie, żeby przekazać mi zaproszenie na dwudziestkę Nialla!- I znowu pisk.
-To super, ale wytłumacz mi, jaki ja mam w tym udział?
-No idziesz ze mną!- Powiedziała, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Nie ma mowy! Nie mam sukienki, nastroju i nawet nie zostałam zaproszona!
-Dobrze wiesz, że połowa osób, która się tam zjawi nie ma zaproszenia. Co do sukienki, możemy przecież wyskoczyć do centrum na zakupy i po sprawie.
-A co z nastrojem?- Burknęłam zakładając ręce pod piersiami, jak małe dziecko.
-Jesteś moją przyjaciółką! Musisz mnie wspierać na imprezie, a twoje samopoczucie gówno mnie obchodzi.
-Jak milutko...
-Ainee[1], jestem!- Krzyknął Ethan, wchodząc do salonu.
-Ile razy mam ci, kurwa, powtarzać, że masz mnie nie nazywać Ainee?- Przewróciłam oczami i zwróciłam się wzrokiem na brata.
-Dobra, dobra. Nie przeklinaj, za młoda jesteś. Idziesz na dwudziestkę Nialla?
-Nie.
-Tak.- Powiedziała Ava w ty samym momencie, co ja. Spiorunowałam ją wzrokiem
-No i super. Będę jechał na zakupy, zawieźć was gdzieś?
-Skoro idę na imprezę, to wypadałoby kupić sukienkę. Za chwilę będę gotowa.- Dokończyłam, wchodząc do swojej sypialni. Wybrałam obcisłe, zielone rurki w kolorze zgniłej zieleni, czarną bluzkę na szerokich ramiączkach i bransoletkę ze srebra z wygrawerowanym moim imieniem. Włosy tylko przeczesałam palcami i zeszłam na dół.
-Jesteś już, fajnie. Jedziemy?- Spytał po chwili mój brat, zerkając na mnie i na Avę. Obie przytaknęłyśmy głowami i ruszyłyśmy za blondynem w stronę auta.


[1] Ainee- (czyt. Ejni) Elaine nie lubi żadnego zdrobnienia do swojego imienia; nie lubi jak ktokolwiek zwraca się do niej inaczej niż Blake.

_________________________________________________________________________
Naszło mnie na pisanie, to jest!
Pomysł jest już wykonany w czterech rozdziałach a na kolejne 7 jest pomysł, więc mam nadzieję, że się spodoba.
Nie piszę nic więcej, bo niedługo pierwszy rozdział, tam będzie wszystko XD

3 komentarze:

  1. Anonimowy21/6/15 23:08

    Zapowiada się całkiem ciekawie :)
    Czekam na kolejny, weny skarbie x

    OdpowiedzUsuń
  2. Super prolog.
    Ciekawie się zapowiada *-*

    OdpowiedzUsuń